Recenzja: Amazon Kindle 4 Classic

Kindle_4_Classic_Test_recenzja-01

Strony: 1 2 3

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują na to, że jesteśmy w przededniu wielkiej premiery kolejnej generacji czytników Amazona. Amerykański potentat rynku e-booków pokaże nowe modele Kindle’a, po które bez wątpienia szybko sięgną najwięksi fani. Schodzący na dalszy plan Kindle czwartej generacji wciąż jednak pozostaje czytnikiem godnym uwagi i śmiem twierdzić, że jeszcze długo ten stan rzeczy się nie zmieni, o ile Amazon nie wycofa tego modelu całkowicie ze sprzedaży. Najwyższy czas podsumować moje ponad pół roku z czytnikiem, który według mnie jest jednym z najlepszych wyborów dla czytelnika e-booków.

Czwarta generacja e-readerów Amazonu została zaprezentowana rok temu – we wrześniu 2011 roku. Podstawowy model to właśnie Kindle (jako taki widnieje w ofercie sklepu), nieoficjalnie, dla rozróżnienia, nazywany także Classic. Jest to najprostszy model w portfolio Amazonu, a przy tym najtańszy. Co więcej, jest to także jeden z bardziej przystępnych cenowo czytników e-booków w ogóle. Jego promocyjna cena w Stanach Zjednoczonych wynosi 79 USD – w tej wersji wyświetlane są reklamy (na wygaszaczu i na stronie głównej menu, ale nie w książkach). Promocyjny Kindle nie jest oficjalnie sprzedawany poza USA, więc Polacy zmuszeni są kupić wersję za 109 USD. Wraz z opłatami za przesyłkę i VAT-em naliczanym przez Amazon wychodzi 159 USD, czyli około 530 zł. Ta kwota nie jest już może aż tak atrakcyjna, bo e-czytniki innych firm kosztują tyle samo, a niekiedy nawet trochę mniej. Wciąż jednak warto ją rozważyć.

Mój egzemplarz Kindle’a kosztował mnie około 450 zł z przesyłką. Oferty tego typu bez problemu znajdziecie na Allegro, ale trzeba od razu przestrzec – są to wersje z reklamami, przeznaczone tylko na rynek Stanów Zjednoczonych. Kupując swój czytnik, nie wiedziałem tego, ponieważ sprzedawcy – często solidnie wyglądające firmy – nie zawsze informują o tym, zapewniając tylko, że wszystkie opłaty celne i VAT zostały uiszczone, a klient może liczyć na gwarancję. Później okazuje się, że gwarancję trzeba realizować poprzez tę firmę w Stanach Zjednoczonych, no i co dzień będą nas nękać reklamy Amazonu.

AKTUALIZACJA

6 września 2012 miała miejsce premiera czytników Kindle nowej generacji. Kindle 5 Classic jest identyczny jak Kindle 4 Classic (zmienił się kolor obudowy, urządzenie jest też  szersze o 0,5 mm, ale krótsze 0,25 mm ), a jego międzynarodowa cena wynosi 89 USD, więc z przesyłką do Polski kosztuje 135 USD, czyli ok 445 zł.

Kindle 4 zostanie zastąpiony przez Kindle 5, chociaż „czwórkę ” wciąż można kupić w Amazon USA i Amazon UK.

 

Czytnik w wersji „tylko dla USA” oczywiście bez problemu działa w Polsce. Można go zarejestrować na stronie Amazon.com i korzystać z pełni usług księgarni. Reklamy będą jednak denerwować, tym bardziej że są lokalizowane dla Stanów Zjednoczonych. Jest na to oczywiście sposób, reklam można pozbyć się odpalając jeden prosty skrypt, do znalezienia na forum.eksiazki.com. Kwestię tego, czy to legalne i moralne, pozostawiam do rozstrzygnięcia zainteresowanym. Ja w każdym razie nie wahałem się ani chwili i reklam się pozbyłem.

Do czego służy Kindle 4 Classic?

Producenci e-czytników prześcigają się w dodawaniu nowych funkcji do swoich urządzeń – są to również czytniki audiobooków i odtwarzacze muzyczne, przeglądarki zdjęć, nierzadko w menu znajdziemy nawet różne programy i gry. Takie dodatki mogą okazać się przydatne, ale raczej w tabletach czy też czytnikach z ekranami LCD (czyli de facto – też tabletach). Natomiast stosowanie ich w e-readerach z ekranem E Ink – czyli w urządzeniach takich jak Kindle – nie ma większego sensu, osobiście uważam je za całkowicie zbędne. Ekran E Ink ma swoje konkretne przeznaczenie i jest nim czytanie tekstu. Wszystkie inne treści, w tym audiobooki, lepiej pochłaniać na smartfonie lub tablecie. Tam na pewno się bardziej sprawdzą. Jeżeli więc szukasz urządzenia uniwersalnego, czytnik Kindle nie jest dla ciebie. Kup sobie tablet.

Trudno też polecać Kindle 4 osobom, dla których tekst ma znaczenie drugorzędne, ale potrzebne im urządzenie do wyświetlania PDF-ów czy JPG-ów, które przedstawiają rysunki techniczne, projekty graficzne, schematy, skany itd. Nie, do takich zastosowań Kindle się nie nadaje – bo obrazki będą wyglądały na nim źle, a niektóre dokumenty będą nieczytelne.

Podsumowując więc – Amazon Kindle 4 to sprzęt, który sprawdzi się do czytania dużych ilości tekstu. Do innych zastosowań wystarczy smartfon, a jeżeli nie to lepszym wyborem będzie tablet.

Dlaczego Kindle, a nie jakiś czytnik z LCD?

Mimo tego, że Kindle ma szereg ograniczeń i jest urządzeniem wręcz banalnie prostym, łatwo wskazać jego dużą przewagę nad najlepszymi nawet tabletami (z iPadem włącznie) oraz czytnikami LCD (które do e-czytników nie powinny być raczej zaliczane, bo jak wspomniałem wyżej, to też są tablety, tylko że uproszczone). Chodzi oczywiście o ekran E Ink, który jest najważniejszym wyróżnikiem „prawdziwego czytnika” e-booków. E Ink, nazywany także „papierem elektronicznym”, ma trzy podstawowe zalety – po pierwsze nie powoduje refleksów światła i nie potrzebuje wewnętrznego podświetlenia, co oznacza, że można z niego korzystać na słońcu. To niezwykle ważna cecha papieru elektronicznego – tablety nie nadają się kompletnie do czytania poza pomieszczeniami: na ławce w parku czy na plaży, bywa, że trudno na nich się czyta w autobusie czy pociągu (jeżeli jest za jasno). Kindle nie ma z tym problemu, po prostu bliżej mu pod tym względem do papierowej książki.

Inną zaletą ekranu E Ink jest to, że nie męczy się wzrok. Podświetlany ekran LCD po paru godzinach lektury niekorzystnie wpływa na oczy. Wyświetlacz Kindla jest jak papier i nie powoduje tak niemiłych efektów ubocznych. Zdarza mi się korzystać z aplikacji Kindle na tablecie lub smartfonie. Czynię to jednak niechętnie. O ile przeglądanie niezbyt długich aktualności na pełnych zdjęć stronach internetowych nie wiąże się z takim dyskomfortem, to zderzeniem z wielostronicowym, czystym tekstem „czarno na białym” na tablecie jest niezbyt przyjemne.

Trzecią zaletą takiego ekranu jest niewielkie zużycie energii. Papier E Ink pobiera prąd tylko podczas zmiany strony, czyli jej elektronicznego „drukowania”. Energia nie jest za to pochłaniana do wyświetlania treści. Dlatego też obiecywany przez producenta czas pracy do miesiąca jest możliwy, chociaż bardziej realne czasy to tydzień do dwóch tygodni (jeżeli intensywnie korzystamy z czytnika).

Wykorzystany w Kindle 4 typ ekranu to E Ink Perl, czyli następca słabszego jakościowo E Ink Vizplex. Od jakiegoś czasu mówi się o nowych typach papieru elektronicznego, jednak rozwiązanie zastosowane w Kindle 4 wciąż należy uznać za optymalne.

Ekran w Classicu nie jest dotykowy, co ma swoje dobre i złe strony. Złe, bo nie można przewijać stron muśnięciem wyświetlacza, a taki sposób może się bardziej kojarzyć z papierowymi książkami. Dobre, bo jednocześnie dotknięciem palcem ekranu nie powoduje niechcianych reakcji, ja często czytam w ten sposób, że kciuk lub palec wskazujący częściowo spoczywa na powierzchni wyświetlacza.

Z czytaniem na Kindlu wiążą się jeszcze inne niewygody. Po pierwsze, tak jak zwykły papier, E Ink potrzebuje zewnętrznego oświetlenia. Sprawia to, że do czytania w nocy potrzebna będzie lampka. Po drugie – E Ink w Kindle 4 operuje tylko 16 odcieniami szarości. To, w połączeniu z rozdzielczością 600 x 800 pikseli, przekątną 6 cali i gęstością 167 ppi, sprawia, że w czytniku Amazona słabo prezentują się ilustracje. Nie chodzi tylko o zdjęcia czy rysunki w książkach – teoretycznie na Kindlu można prenumerować i czytać kolorowe magazyny, jednak w tym przypadku zdecydowanie lepiej skorzystać już z aplikacji Kindle na tablecie (ja czytam na iPadzie).

Więcej o E Ink pisałem tu:
Papier elektroniczny E Ink – o wadach i zaletach słów kilka

Wygląd i obsługa

Kindle waży 170 gramów, a jego wymiary to 166 x 114 x 8,7 mm. Jest więc urządzeniem, relatywnie rzecz biorąc, płaskim i lekkim. Najlżejsze tablety ważą około 350 gramów, z kolei wiele smartfonów spokojnie osiąga ciężar 160-180 gramów. Na tym tle widać, że Kindle nie jest wcale ciężki. Czytnik bez większych problemów można włożyć do bocznej kieszeni spodni lub do kieszeni kurtki. Umieszczony tam nie będzie zanadto przeszkadzał. To kolejny atut Classica – jest to jeden z najbardziej poręcznych e-readerów. Konkurencyjne urządzenia nierzadko dorównują rozmiarami i ciężarem 7-calowym tabletom, co sprawia, że do ich przenoszenia trzeba już wykorzystać torbę lub plecak, a do tego trzymanie takiego sprzętu jedną ręką nie zawsze jest komfortowe. Kindle 4 jest tak lekki, że bez zmęczenia można go trzymać dwoma palcami między kciukiem a palcem wskazującym.

Do przewijania stron służą duże przyciski umieszczone na krawędziach obudowy. Większy klawisz powoduje skok o stronę w przód, mniejszy – cofnięcie. Takie pary klawiszy znajdują się po dwóch stronach czytnika – z prawej i lewej strony, a więc można się nim wygodnie posługiwać obydwoma rękami.

Pod ekranem umieszczono duży pięciokierunkowy d-pad oraz cztery mniejsze przyciski: cofnięcie, klawiatura, menu i Home. Ich obsługa nie powinna nikomu sprawiać problemów, jest intuicyjna.

 

D-pad służy także do zaznaczania fragmentu tekstów, jest też pomocny podczas tworzenia notatek. Jest niezbędny podczas pisania na klawiaturze – tu uwidacznia się jedna z wad ekranu niedotykowego. By wpisać jakiś tekst, trzeba skakać od literki do literki, zatwierdzając ją za każdym razem środkowym przyciskiem d-pada. Nie jest to wygodne, szybsze byłoby bezpośrednie stukanie po ekranie… lub wprowadzanie znaków za pomocą sprzętowej klawiatury. Jednak w praktyce z klawiatury korzysta się niezbyt często, bo właściwie nie ma za bardzo do czego (chyba, że ktoś się uprze na używanie przeglądarki WWW, o czym dalej).
Na dolnej krawędzi znajdziemy trzy detale – port microUSB do ładowania czytnika i wymiany plików z komputerem, klawisz uśpienia urządzenia oraz diodę, która świeci się podczas ładowania.Jak widać, Kindle 4 nie powinien nikomu sprawić problemu z obsługą.To zaledwie kilka guziczków, które można bez czytania instrukcji rozpracować w 3 minuty.Czy Kindle Classic jest ładny? Chyba nie za bardzo – jest zwykły. Nie przyciąga wzroku odważnym designem, jego przyciski przypominają trochę kalkulatory sprzed 20 lat, grafitowy kolor obudowy nie zachwyca tak, jak modna biel innych czytników. Po przyłożeniu do smartfonu, Kindle wygląda jak jakiś dziwny przyrząd z czasów naszych dziadków. To wszystko jednak nie ma znaczenia. Ergonomia Kindla jest bez zarzutu, podczas czytania nie zwraca się uwagi na jego wygląd i to wszystko na ten temat.Jeszcze kilka słów o wytrzymałości Kindle’a na uszkodzenia. Warto dbać o swoje czytniki. U mnie po pół roku pojawiła się brzydka rysa na ekranie (nie przeszkadza na szczęście w czytaniu), mam też kilka drobnych „dziobnięć” na przednim panelu. Ale też muszę przyznać, że nie oszczędzałem jakoś bardzo Kindle’a, zazwyczaj „latał” w plecaku ze szpargałami lub przewracał się gdzieś po stole.

Jak i co czytać?

Najpopularniejszym formatem e-booków jest EPUB. Kindle go nie obsługuje. Ta informacja początkowo bardzo mnie zniechęciła do produktu Amazonu, bo od dawna tworzyłem sobie bibliotekę e-książek właśnie w formacie EPUB. Jedyne wspierane formaty to AZW (własny format Amazona), TXT, PDF, MOBI bez DRM i PRC, a także pliki graficzne po spakowaniu do archiwum ZIP. I to wszystko.  Słabo, co? Oczywiście można zastosować konwersję w programie Calibre, co nie jest bardzo kłopotliwe, ale też nie zawsze ma się komputer pod ręką. Tu na szczęście częściowo z pomocą przychodzi nam Amazon, oferując automatyczną konwersję na swoich serwerach. W tym celu użytkownik otrzymuje własny adres w domenie @kindle.com. Po wysłaniu do niego e-maila z e-bookiem w załączniku dokonywana jest konwersja z formatów HTML, DOC, DOCX, JPEG, GIF, PNG, BMP. A gdzie EPUB? Niestety, nie ma, więc, tak czy inaczej, trzeba będzie się przeprosić z Calibre.

Strony artykułu: 1 2 3


  • Grzesiek

    Małe sprostowanie, synchronizacja między kindle a apką kindle na androida działa. Sprawdzone kindle classic i sgs2.

    • Mieszko Zagańczyk

      Faktycznie, działa. Nie wiem dlaczego, wcześniej mi nie synchronizowało – zawsze było 0%. Już poprawiam tekst.

  • Juicy360

    rozważałem kindla, ale polecam nook simple touch, bo obsługuje najpopularniejszy format .epub którego kindle nie obsługuje. kosztuje tylko 100$ i to bez reklam. bez zbędnego badziewia, same książki..

    • Mieszko Zagańczyk

      Ja też brałem pod uwagę Nooka, ale początkowo się zraziłem, że nie sprzedają go do Polski. Później, gdy uznałem że kupno na Allegro też wchodzi w grę, już się za bardzo nakręciłem na Kindla. :)

  • mi

    Kindle obsługuje JPG i inne, trzeba je tylko spakować do .zip!

    • Mieszko Zagańczyk

      Dzięki, uzupełniłem.

  • http://akreader.com AKReader

    Ciekawa recenzja. Według mnie Classic (mimo, iż tańszy) jest lepszy od Toucha – lżejszy, poręczniejszy i jakoś lepiej leży w dłoni. Ostatnio przetłumaczyłam instrukcję do Kindle 4 Classic na język polski, gdyby ktoś był zainteresowany, to proszę się częstować (format MOBI) – http://bit.ly/Qfta9N

    • Mieszko Zagańczyk

      Poczęstowałem się instrukcją, zawsze może się przydać, jak nie dla mnie, to dla kogoś :-) Dzięki.

  • bartolinio

    a ja mam do Was, zorientowanych w temacie czytników książek, takie trochę może i nietypowe pytanie/prośbę o radę:
    jestem w tym zielony, wolę smartfony :), moja mama czyta bardzo dużo książek (papierowych rzecz jasna, różnego rodzaju), i tak sobie myślę, że fajnie by było jakby się przerzuciła na czytnik, chciałbym jej coś zaproponować, ale nie wiem co, myślałem o kindle, ale jest trochę za drogi :( możecie zaproponować coś tańszego? coś co będzie jak najbardziej banalne w obsłudze i bezproblemowe w używaniu/kupowaniu/kopiowaniu książek (mama Geek’iem nie jest, wręcz przeciwnie)

    • http://akreader.com AKReader

      A jaki mniej więcej budżet przewidujesz? Wtedy będzie łatwiej coś wskazać.

    • chrisswiss

      bodajże w połowie września będzie dostępny kindle za 69 $ ;)

    • Mieszko Zagańczyk

      Ale to właśnie Kindle Classic jest jednym z prostszych i jednak wciąż relatywnie tanich. Zwłaszcza po premierze nowej generacji Kindle 5. Zmieniły się też ceny. Najprostszy model Classic, która w nowym wcieleniu zmienił kolor obudowy na czarny i chyba nic więcej, kosztuje z reklamami 69 USD, bez reklam 89 USD. Czyli niecałe 300 zł. Z przesyłką i podatkiem wyjdzie więcej. Opisywany Kindle 4 kosztuje teraz w wysyłce międzynarodowej również 89 USD, łączny koszt do Polski 135 USD, czyli ok 445 zł.

      Trudno znaleźć czytnik z E Ink, który kosztowałby o wiele mniej. Tańsze są czytniki z LCD, ale tego nie warto kupować, bo to tablety udające czytniki. Mają typowe wady LCD.

      Kindle Classic jest banalnie prosty i każdy sobie z nim poradzi. Inne czytniki nierzadko mają bardziej rozbudowane menu, bo więcej funkcji, więc nie muszą być intuicyjne.

      Jedyny problem w tym przypadku to ograniczenie obsługiwanych formatów plików. Trzeba kupować książki w MOBI, a unikać EPUB. Nie dla każdego jest to do zaakceptowania i nie każdemu można polecać taki wariant.

    • bartolinio

      fajnie byłoby się zmieścić w 350zł, nie wiem czy dałbym radę przeforsować 400zł :)

    • bartolinio

      a ten nowy Paperwhite za 69$ będzie pewnie z reklamami nie? jak myślicie jak będzie z jego dostępnością w Polsce?

      • Mieszko Zagańczyk

        Paperwhite kosztuje w wersji bez 3G i bez reklam 139 USD, więc gdy ruszy wysyłka do PL (nie wiem kiedy), to cena sięgnie pewnie ok. 160-170 USD, czyli około lub wręcz ponad 500 zł.

  • chrisswiss

    wpis idealnie w czas – w tym momencie jest prezentacja nowego Kindla a.k.a ‚Kindle Paperwhite’ i chyba będę wymieniał niedługo mojego Toucha… np. 8 tygodni pracy przy cały czas włączonym podświetleniem :) + wyświetlacz który jest już naprawdę prawie biały i niesamowity kontrast

    • Mieszko Zagańczyk

      Prawda jest taka, że trochę zaspałem z tą recenzją (miała być już daaawno), więc to był ostatni dzwonek :-)

      Paperwhite bardzo mi się podoba, chyba się na niego zaczaję :)

  • 7

    Co do reklam to kompletnie one w niczym nie przeszkadzają, zresztą wyglądają całkiem ładnie. Przedtem raz je usunąłem, ale po ostatniej aktualizacji oprogramowania wróciły i już nie chce mi się z tym bawić.
    No właśnie – ta ostatnia aktualizacja mnie zdenerwowała, bo usunęli mi z menu wyłącznik WiFi i teraz trzeba opuścić książkę domkiem, wejść w ustawienia i dopiero można wyłączyć internet. Bardzo to głupie z ich strony.
    Generalnie byłem mocno zdziwiony, kiedy pewnego dnia po trzech tygodniach nieużywania biorę Kindla do ręki, a tam reklama. :) No ale to nic, grunt że spolszczenie i moja czcionka zostały na swoim miejscu.

  • Krzysztof Rozengarten

    Dotąd zapatrzony w produkty Apple, iPada w szczególności, nie brałem pod uwagę czytników książek z kategorii tu przedstawionej. Po opublikowaniu tego wpisu pojawił się u mnie pewien objaw zainteresowania urządzeniami Kindle. Pisząc ten komentarz jesteśmy już po premierze nowych urządzeń marki, zaś niniejszy wpis sprowokował mnie do poważnych przemyśleń nad zakupem któregoś z nich. Co więcej, jestem pewny, że nie będę żałował wydanych pieniędzy. Na marginesie: Wzgórza Toskanii, to zacna pozycja :-)

    • Mieszko Zagańczyk

      Witam Kolegę :-) O nowych Kindlach szykuję notkę, więc jak miną emocję związane z premierą nowego iP, zapraszam na bloga :-) W każdym razie opisywany tu Kindle 4 w wersji podstawowej niewiele różni się od jego wersji 5, więc recenzja wciąż jest w 95% aktualna.
      A te książki z Toskanią w tytule to było specjalne wyposażenie na wakacje tamże ;-)

      • Krzysztof Rozengarten

        Bloga śledzę już od jakiegoś czasu, a o nowych wpisach informuje mnie czytnik RSS :-) Co do Toskanii, to zwróciłem uwagę ponieważ sam jestem wielkim miłośnikiem tamtych rejonów, kuchni i całego klimatu :-)

  • Paulina

    Witam! Czym dokładniej jest ta ‚chmura’ Amazonu? Dziś przyszedł mój ( jeszcze świeżutki ;)) Kindle 5 Classic i cóż, potrzebuję zmienić PDFy na MOBI .Wcześniej, czytając artykuł, przeoczyłam info o nieporęczności tego formatu, co zaowocowało tym,że większość pozycji mam właśnie w formacie PDF. Z góry dziękuję :).

    • http://bezprzyciskow.pl Mieszko Zagańczyk

      Pliki PDF lepiej by było konwertować za pomocą programu Calibre, bo wtedy wyjdą ładniej :-)

      Ale można też przez chmurę Amazona i usługę Whispersync.

      1. Żeby z tego skorzystać, trzeba się zalogować na stronie Amazon.com i znaleźć tam opcję „Manage Your Kindle”, a następnie „Manage Your Devices”.

      2. Jeżeli czytnik jest zarejestrowany do konta Amazon, w sekcji „Registered Kindles” pojawi się jego opis i przypisany do niego (i całego konta głównego) adres e-mail w domenie Kindle.com. Na ten adres będą wysyłane e-booki do konwersji.

      3. Najpierw trzeba jednak przejść do sekcji „Personal Document Settings”, gdzie na dole jest lista „Approved Personal Document E-mail List”. Należy kliknąć „Add a new approved e-mail address” i wpisać tam swój adres, z którego będę wysyłane e-booki do konwersji. Ja mam tam adres @gmail.com

      Później wystarczy stworzyć nowego e-maila z adresu podanego w punkcie 3), dodać e-booki do konwersji, jako odbiorcę wpisać adres e-mail z punktu 2), a w przypadku PDF w temacie trzeba koniecznie podać temat „convert”. Bez convert plik PDF zostanie wysłany bez zmiany formatu.

      Po kilku minutach w czytniku pojawi się przekonwertowany e-book (musi być włączone WiFi).

      Więcej tu:
      http://www.amazon.com/gp/help/customer/display.html?nodeId=200375630

      • Paulina

        Dzięki wielkie za pomoc . Aczkolwiek chyba faktycznie łatwiej ściągnąć calibre ;). Ostatnie pytanko :D Chyba nic się nie stanie jeżeli pościągam książki do urządzenia przed zarejestrowaniem? Czy to ma w ogóle jakieś znaczenie dla Kindle?

        • http://bezprzyciskow.pl Mieszko Zagańczyk

          Ta procedura e-mailowa jest banalnie prosta, tylko konfiguracja wymaga poświęcenia paru minut. Ale później tylko się wysyła e-maile bez patrzenia – ja mam w kontaktach zapisany adres „kindle”, wybieram go, dodaje załączniki, wysyłam i gotowe. Szybciej to trwa niż uruchamianie Calibre :)

          Zarejestrować czytnik chyba i tak trzeba przy starcie? Sam już nie pamiętam :-)

          W każdym razie można powrzucać mu e-booki przez USB i nie ma to żadnego wpływu na nic.

  • Paulina

    Tak, na starcie i dlatego pytam- tu gdzie jestem nie mam dostępu do ‚nieohasłowanego’ wi fi. Dziękuje bardzo za pomoc.


Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie lub rozpowszechnianie jakichkolwiek materiałów bez zgody właścicieli jest całkowicie zabronione. Materiały te ograniczone są prawami autorskimi oraz innymi prawami i nie mogą być powielane i rozprowadzane w żadnej formie.
O BLOGU ----- POLITYKA PRYWATNOŚCI ----- O CIASTECZKACH