Recenzja Sony VAIO P VPCP11S1E

Sony_Vaio_P_01

Strony: 1 2

Najnowszy VAIO z serii P – pomarańczowy model VPCP11S1E – śmiało mógłby konkurować w kategorii „najbardziej oryginalny komputer przenośny”. Maluch Sony bez wątpienia zagwarantuje nam jedno – zdziwione spojrzenia przyjaciół i nieznajomych, gdy tylko zdecydujemy się wyciągnąć ten gadżet z torby, uruchomić i używać…

Pierwsze co oczywiście zwraca uwagę, to kolor – intensywny pomarańcz, kojarzący się z niezatapialnym wyposażeniem łodzi i statków. To wrażenie jest trochę na wyrost, bo VAIO P nie ma żadnych właściwości wodoodpornych, a inne modele z tej serii mają bardziej tradycyjne kolory – np. biały i czarny. Wszystkie jednak odznaczają się wyjątkowym kształtem – są szerokie (245 mm), a przy tym bardzo płytkie (120 mm) oraz płaskie (19,8 mm). Porównanie do dużego portfela czy saszetki jest jak najbardziej zasadne. Komputerek można bez większych problemów schować w niewielkiej torbie czy plecaku, a nawet w dużej kieszeni lub po prostu… nosić w dłoni, zaczepiwszy gadżet na krótkiej smyczy, dołączonej do zestawu. Z baterią VAIO P waży 632 gramy, co sprawia, że urządzeniu bliżej do dużego palmtopa niż standardowego netbooka, nie mówiąc o dużym laptopie. Trudno się w pierwszej chwili domyślić, że mamy do czynienia z w pełni wydajnym komputerem przenośnym z Windows 7 na pokładzie.

Obudowa

Pokrywa VAIO P, jak również spód urządzenia i obszar roboczy wraz z klawiaturą wykonany jest z matowego plastiku, wygiętego i złożonego do środka jak naleśnik. Z matowym pomarańczem kontrastuje fortepianowa czerń, która pojawia się tylko w dwóch miejscach – na boczkach i w okolicach ekranu. Sam ekran, po wygaszeniu, tworzy z obudową jednolitą, płaską taflę, co wygląda bardzo efektownie, jednak dobre wrażenie psują odciski palców, które pojawiają się nawet po najlżejszym muśnięciu. Trzeba więc zawsze mieć pod ręką coś do czyszczenia ekranu.

Dolną część komputera łączą z pokrywa dwa zawiasy – po jej odchyleniu możemy ustawić ekran pod kątem trochę ponad 120 stopni.

Klawiatura składa się z sześciu rzędów wyraźnie wydzielonych, plastikowych klawiszy, wykonanych z tego samego tworzywa, co kolorowa część obudowy. Przyciski są płaskie, ale dobrze wyczuwalne pod palcami. Duże przerwy między poszczególnymi klawiszami tym bardziej ułatwiają szybkie i wygodne wprowadzania znaków – na ile jest to oczywiście możliwe przy tego typu konstrukcji. Cała klawiatura ma rozmiary porównywalne z klawiaturami mniejszych modeli netbooków, więc kto przywykł do pisania na tak niewielkich komputerkach, nie będzie miał problemu z VAIO. Jeżeli ktoś jednak nie przywykł, to wciąż ma szansę, że maluch Sony okaże się bardziej przyjazny – rozmieszczenie poszczególnych klawiszy jest na tyle ergonomiczne, że pisanie bezwzrokowe jest łatwiejsze, niż się może wydawać.

Poniżej właściwej klawiatury znajdziemy trzy dodatkowe przyciski: ASSIST (uruchamia program narzędziowy VAIO Care), zoom (zmienia rozdzielczość ekranu) oraz WEB (uruchamia osobny tryb, służący do przeglądania stron WWW, bez potrzeby odpalania Windows).

Schody zaczną się, gdy przyjdzie posłużyć się kursorem na ekranie. Żeby zachować tak niewielką głębokość urządzenia, producent musiał zrezygnować z tradycyjnego trackpada. zamiast niego mamy drążek pointing stick, czyli miniaturowy dżojstik o szorstkiej powierzchni, oraz trzy niewielkie przyciski zatwierdzenia, odpowiadające przyciskom myszy. To połączenie jest mało wygodne – manipulowanie drążkiem wymaga dużej cierpliwości, jest mało precyzyjne i niezbyt komfortowe. Mając świadomość tego stanu rzeczy, projektanci Sony dodali jeszcze jeden element, pozwalający na obsługę komputerka – optyczny touchpad. Składa się on z dwóch części – główna, służąca do przesuwania kursora, znajduje się…. obok ekranu, w dolnej części pokrywy i ma tak niewielkie wymiary, że można zakryć ją kciukiem. Druga, podwójna część to dotykowe przyciski zatwierdzenia, które znalazły się po lewej stronie ekranu. Ciekawe rozwiązanie, ale jednak mało praktyczne na co dzień. Optyczny touchpad przydaje się niekiedy podczas przeglądania stron internetowych, gdy musimy tylko przesuwać kursor i klikać. Jednak w normalnej pracy, np. z edytorem tekstu lub w kliencie e-mail to się nie sprawdza. Niewygodna obsługa to jeden z największych mankamentów VAIO P – aż się prosi o to, by podpiąć normalną myszkę i z niej korzystać.

Złącza i porty

Niewielka i płaska obudowa wymusiła redukcję liczby portów, dostępnych w VAIO P. Spójrzmy na lewy bok: w samym rogu znajdziemy zaczep na smycz, obok wejście zasilacza, dalej złącze USB, gniazdo słuchawek mini jack 3,5 mm oraz przełącznik WIRELESS, pozwalający na błyskawiczne zarządzania stanem aktywności połączeń sieciowych.

Na przednim panelu umieszczono jedynie dwa gniazda na kary pamięci – SD oraz MS HG Duo.

Z prawej strony mamy otwór blokady, drugi slot USB oraz port rozszerzeń. Jest to wyjście/wejście, pozwalające podłączyć specjalny replikator portów, który dodaje do komputerka mniej używane złącza: VGA czy Ethernet. Replikatora nie ma w zestawie, trzeba więc dokupić sobie takie akcesorium oddzielnie.

Tylna część to z kolei sama bateria. Akumulator można wyjąć, odsuwając przycisk blokady – czeka nas wtedy smutna konstatacja, że jest on bardzo płaski i mały, co nie wróży najlepiej, jeżeli chodzi o czas pracy. W komorze baterii najdziemy za to coś na pocieszenie: gniazdo karty SIM, dzięki któremu możemy korzystać z Internetu 3G.

Włącznik znajdziemy nad klawiaturą, obok zawiasów pokrywy. Za nimi – bliżej krawędzi obudowy po obu stronach umieszczone są dwa głośniczki, dające dźwięk stereo. Niestety, ich moc i głębia nie zachwyca – odsłuchiwana na nich muzyka brzmi zbyt płasko, jest stanowczo zbyt cicha.

Po dokładnych oględzinach wewnętrznej części pokrywy można jeszcze dostrzec jeden element, łatwy do przeoczenia – oczko kamery VGA do rozmów wideo. Umieszczone jest ono około 1 cm nad optycznym touchpadem, co ciekawe w innych modelach z tej serii obiektyw znajduje się wyżej i jest wyraźnie oznaczony. Aktywne wykorzystanie kamery sygnalizowane jest zieloną diodką, umieszczoną obok.

Ekran

W komputerku zastosowano ekran VAIO Plus o przekątnej 8 cali (20 cm) i dużej rozdzielczości 1600 x 768 pikseli, podświetlany za pomocą LED. Duża rozdzielczość i wyraziste kolory to niewątpliwa zaleta tego modelu, jednak są też pewne mankamenty. Po pierwsze – ekran jest bardzo szeroki (185 mm), ale niezbyt wysoki (90 mm). To niezbyt dobre wymiary  do codziennej pracy z dokumentami. Duża rozdzielczość w połączeniu z relatywnie małym, panoramicznym ekranem skutkuje tym, że elementy interfejsu – ikony, wszystkie napisy, przyciski są nieco zbyt małe. Te parametry wyświetlacza świetnie sprawdzają się do oglądania filmów 16:9. Co więc zrobić, gdy chcemy normalnie korzystać z systemu, na przykład surfować po stronach WWW, a nie odtwarzać multimedia? Tu możemy posłużyć się przyciskiem zoom, który automatycznie zmniejszy rozdzielczość ekranu do 1280×600, co sprawi że korzystanie z VAIO P będzie już o wiele wygodniejsze, chociaż obraz straci nieco na ostrości. W razie potrzeby można równie szybko przywrócić oryginalne rozmiary ekranu.

Jeżeli jednak wyświetlana strona internetowa dalej będzie wydawała się zbyt szeroka, możemy… przekręcić komputerek o 90 stopni. Dzięki wbudowanemu czujnikowi położenia, odpowiednio zmieni się orientacja ekranu – strony WWW i dokumenty będą wysokie, ale węższe. Taki układ bardziej przypomina tradycyjną książkę czy notes i zdaniem producenta idealnie się sprawdzi się podczas czytania. Czy tak jest w rzeczywistości? Moim zdaniem nie jest to wcale takie wygodne, chociaż jest to może kwestia przyzwyczajenia. Działać – działa.

Po ustawieniu maksymalnego poziomu jasności, ekran całkiem nieźle spisuje się na słońcu, jego powierzchnia jest lekko matowa, więc nie ma efektu lustra, jedyną przeszkodą w odczytaniu zawartości ekranu będą pozostające na jego powierzchni smugi i ślady palców. Warto też dodać, że dzięki czujnikowi światła VAIO P może automatycznie dobierać jasność ekranu w zależności od oświetlenia w otoczeniu.

Kąt widzenia ekranu jest niestety raczej słaby. Podczas przeglądania stron internetowych lub czytania e-booków obraz jest czytelny nawet pod dużym kątem, jednak wystarczy włączyć odtwarzacz wideo i już jest znacznie gorzej. Jeżeli w filmie pojawia się dużo ciemnych elementów, już niewielkie odchylenie głowy sprawia, że ekran staje się nieczytelny, a czerń zamienia w niewyraźne, rozlane plamy. Trudno cieszyć się dobrym obrazem wideo w dwie osoby – najlepiej oglądać filmy samemu, siedząc centralnie przed ekranem.

Co wewnątrz?

VAIO P w testowanej konfiguracji wyposażony jest w procesor Intel Atom Z540 z Enhanced Intel SpeedStep, taktowany na 1,86 GHz, którego pracę wspiera 2 GB DDR2 SDRAM. Za obsługę grafiki odpowiada Intel GMA 500. To połączenie wraz z Windows 7 zapewnia przyzwoitą wydajność, wydajność spada dopiero po uruchomieniu kilu dużych aplikacji naraz.

Zważywszy jednak na to, że VAIO P nie ma przecież pełnić roli centrum gier i multimediów, lecz być raczej podręcznym notatnikiem i urządzeniem do przeglądania Internetu, wydajność należy ocenić jako dobrą.

Dane można zapisywać na dysku pSSD-P2 ATA firmy SanDisk o nominalnej pojemności 64 GB. Jest to jedna z nowszych generacji dysków SSD, która ma zapewniać prędkość odczytu i zapisu na poziomie 70MB/s. Z deklarowanej pojemności 64 MB mamy do dyspozycji na dysku C niecałe 52 GB, z czego dużą część zajmuje system i preinstalowane aplikacje. W praktyce należy się więc liczyć z faktem, że do swojej dyspozycji na dodatkowe programy lub multimedia użytkownik będzie miał około ponad 40 GB. To niewiele, ale znów trzeba przypomnieć – nie mamy do czynienia z typowym netbookiem, to nie jest zamiennik komputera domowego.

Komunikacja

Jedną z największych zalet VAIO P jest wbudowany adapter WWAN Qualcomm Gobi 2000, który pozwala na zestawienie połączeń HSDPA w sieciach komórkowych, z prędkością 7,2 Mbps / 2 Mbps. Po włożeniu pod baterię karty SIM, wystarczy tylko uaktywnić moduł WWAN i już można się łączyć. Dzięki preinstalowanemu menedżerowi sieciowemu VAIO Smart Network oraz aplikacji WebToGo OneClick Internet konfiguracja połączenia sprowadza się do wpisania APN.

VAIO P pozwala także na korzystanie z sieci WLAN 802.11 b/g/n, ma również Bluetooth 2.1 z EDR. Dzięki BT można nawiązać komunikację z PlayStation 3 i używać komputera jako zdalnej klawiatury dla PS3 lub jako zdalnego kontrolera (pulpit konsoli wyświetlany jest na ekranie VAIO)..
VAIO Smart Network pozwala nam też skorzystać z wbudowanego GPS z kompasem. Niestety, mimo wielu prób nie udało mi się zmusić odbiornika, by złapał fiksa: ani za pomocą aplikacji VAIO Lacation Search, czyli programu Sony wykorzystującego mapy Google, ani za pomocą AutoMapy, która się bez problemów instaluje, uruchamia, dobrze wygląda, ale po wskazaniu właściwego portu COM dla GPS nieustannie wyszukuje sygnał satelitów. Oczywiście można się zastanawiać, po co tak naprawdę GPS w takim komputerku – jako typowa nawigacja samochodowa raczej się nie sprawdzi, chociażby dlatego, że trudno o stabilnego i wygodnego dla kierowcy zamocowanie dla takiego urządzenia. Po drugie – kwestia zasilania. Na samej baterii VAIO P z aktywnym GPS długo nie pociągnie, więc trzeba dokupić kabel do zapalniczki… W sumie gra niewarta jest świeczki. Zakładając, że uda nam się namierzyć satelity, moduł GPS przyda się bardziej do określenia swojej pozycji za pomocą VAIO Lacation Search i wyszukania na mapie punktów POI: restauracji, banku, hotelu…

Strony artykułu: 1 2



Wszelkie prawa zastrzeżone! Kopiowanie lub rozpowszechnianie jakichkolwiek materiałów bez zgody właścicieli jest całkowicie zabronione. Materiały te ograniczone są prawami autorskimi oraz innymi prawami i nie mogą być powielane i rozprowadzane w żadnej formie.
O BLOGU ----- POLITYKA PRYWATNOŚCI ----- O CIASTECZKACH